02 sierpnia 2009 10:48>>> Malowana barwami ciepłymi...
Dziś mieliśmy małą powódź w domu. Mama nie wyciągnęła węża z kraniku w kotłowni i zalało man dom. Tzn kotłownie i spiżarkę, bo są niżej niż reszta domu. I trochę przesiąkło do mnie do pokoju, bo sąsiaduję z kotłownią. Mam zrywana podłogę, żeby to wyschło. Będę miała wymienianą, na wszelki wypadek, żeby mi się jakiś grzyb z tego nie zrobił czy coś. Kupiłam sobie panele. Właśnie, ja kupiłam. A to mama zalała chałpę... Niby powiedziała, że mi odda połowę, ale już to widzę... Za prawko tez mi mieli oddać, i samochód mi "dali", z tym, że będę kredyt spłacać...
Kupiłam też meble do pokoju do tego kompletu. Wyczyściłam swoje oszczędności do zera :(
"Malowana barwami ciepłymi, by wyglądała ciepło na zewnątrz... Przetrzymując chłód w sobie, starała się go ukryć..."
14 sierpnia 2009 21:27>>> Mebelki :)
Przywieźli mi dziś meble. Posprzątałam do końca pokój, poukładałam rzeczy i w końcu mój pokój wygląda normalnie. Nadal nie mogę odżałować tej kasy :/
Siedziałam dziś w pracy cały dzień. Pacjentów miałam mało, nudziłam się na maksa... :)
Moja mama dała mój numer telefonu jakiemuś kolesiowi z pracy i ten do mnie dziś napisał. Boże jak ja tego nienawidzę! Dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią zrozumieć, że ktoś chce być sam bo tak mu dobrze? Czy mama musi mnie swatać? Czy ona uważa mnie za taką beznadziejną, że musi mi szukać faceta? Nie chce! Nie poznam go, nie spotkam się z nim. Na złość mamie!
"Bo gdzie sięgnąć wzrok nie może - sięga siła wyobraźni..."
19 sierpnia 2009 16:45>>> Strach...
Miałam dziś pierwsze jazdy po przerwie. Nawet nie zapomniałam jak się jeździ :D Boje się tego egzaminu, jeszcze bardziej niż pierwszego :/ Strasznie się boję...
Strach, to nic innego jak zdradziecka odmowa ze strony rozumowania...
27 sierpnia 2009 16:40>>> Stress
Egzamin coraz bliżej... równo za tydzień. Strasznie się denerwuję.Chciałabym to zdać i mieć za sobą. Jak nie zdam, to będę musiała testy znów zdawać. Znów wszystko się wydłuży w czasie. nie mówiąc już o tym,że znów zajebista kasa na to pójdzie.
Kupiłam dziś W KOŃCU stołek do biurka. Nie taki biurwy na kółkach, bo mi się nie podobały, i drogie szajstwo. Poszłam do antyków i kupiłam sobie śliczny zabytkowy stołeczek :)
"Przed siebie wyjść i biec, zostawić świat tak jak jest..."
29 sierpnia 2009 11:16>>> Od serca...
Dawno chciałam napisać takiego posta, płynącego z głębi serca, ale nie miałam odwagi. Mogę się narazić, ale w sumie to i tak już wsio ryba... Mam zajebistego doła i wszystko mi lotto...
Grzegorz tez chyba się na mnie obraził. ale za co? Ja rozumiem że Dorota, bo ma faceta, który nie przypadł mi do gustu... Cóż, zdarza się, nie da się wszystkich lubić. Rozumiem, że Ola bo się już nie widujemy. Rozumiem, że Karolina, bo Ola... Ale Grześ? Nie rozumiem... Przecież nic mu nie zrobiłam. Jedynie w nim pokładałam nadzieje, że ktoś mnie rozumie. Myliłam się... Niestety solidarność lędzińska wzięła górę... A wszystko przeze mnie... Bo miałam doła i nie chciałam, nie miałam ochoty się z nimi widywać. Bo wiecie, przy depresji to tak jest, że na nic się nie ma ochoty. Jak się przeprowadziłam to tak miałam. nie radziłam sobie. Nowa praca, nowe otoczenie, sprzeczki ze starymi i brak zrozumienia ze strony przyjaciół. Bo właśnie tego mi najbardziej brakowało... Zrozumienia. Bo zamiast powiedzieć "Ok, rozumiemy, jesteśmy z tobą" to się obrażały. Ktoś mógłby powiedzieć "nic nie mówiłaś" Ale przecież człowiek czasem znajduje się w takich sytuacjach, że nie musi mówić, jak mu jest ciężko, bo to jest oczywiste.
Brakuje mi tamtych spotkań. Grania w karty do rana, układania puzzli, frytek, mleka i niezapomnianych beztroskich chwil...
Tęsknię...
"Nie tłumacz się. Przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą..."
Adriana
Nastrój:
tagi:
02 lipca 2009 14:26>>>słodkie nudy :)
Trochę mi się tu nudzi. mam parę dni wolnego bo się pozamieniałam w pracy, ale w te dni jeżdżę do Zosi :) Słodka perełka :)
Ale tak ogólnie to nudy.
Nie powiedziałam dziewczynom, że jestem w Lędzinach. Choć w sumie mówiłam a majówce, ale nie wiem czy pamiętają. Ola coś mi się pytała czy będę miała czas po 20 czerwca, ale się więcej nie odezwała.
Słodkie lenistwo :)
"Czas powoli konsumuje twoje życie, twoje myśli, nieliczne tęsknoty..."
04 lipca 2009 21:20>>> Jestem zajebista!
Złapałam dziś gumę w rowerze. Parę metrów od domu, więc nie było dramatu. Najpierw dzwoniłam do taty, aby przyjechał mi t zrobić. Ale jak czekałam na niego to sama rozkręciłam kółko, zdjęłam oponę i dętkę i posklejałam sobie dziurki. Miałam dwie. Nie wiem gdzie mogłam przebić dętkę... Ale sama ją posklejałam! Później zadzwoniłam do taty, że już nie musi przyjeżdżać. Po co mojemu tacie syn, skoro ma taką zajebistą córkę! :D
Myślisz, że los się do Ciebie uśmiecha? Po prostu go rozśmieszyłeś.
09 lipca 2009 16:27>>> Czas sfrunąć z obłoczków :(
Dziś wróciłam do domu. Trzeba wrócić do szarej rzeczywistości, do regularnej pracy i przykrych obowiązków :( Ale jest też pozytywny akcent :D Kupiłam sobie Mini Choppera :D Jaki fajny normalnie :D Będę się musiała nauczyć na niem jeździć :/ Ale zacznę w poniedziałek. Mają go przywieźć jurto więc jutro nie dam rady bo trzeba go zarejestrować a pracuję cały dzień, więc dopiero w poniedziałek :D Jejć, ale fajnie :D
"Marzenie nie są po to żeby były, tylko żeby się spełniały "
13 lipca 2009 20:13>>> Zonk
Byłam dziś wykupić jazdy i zapłacić - oczywiście. Zdarli ze mnie 450 zł! Za 10 godzin. Żadnych ulg, ze względu na znajomości... Pochwaliłam się Piotrkowi, że kupiłam motorek i że "próbowałam" na nim jeździć... Zaproponował, żebym przyjechała, to mnie nauczy. Ofen, bez owijania w bawełną, powiedziałam mu, że mi szkoda kasy :D A on powiedział, że to by było za free, po znajomości... Tylko że on idzie na urlop od przyszłego tygodnia.Napisałam mu SMS-a i pytałam czy miałby czas jeszcze w tym tygodniu, ale powiedział, że nie da rady bo przed urlopem chciał wyrobić wszystkich kursantów. Nim on wróci, po dwóch tygodniach, to sama się nauczę jeździć. Po co mi proponował, skoro wiedział, że nie da rady... Napaliłam się a tu nic... Miałam mieć kurs na prawko "po znajomości", ale na tej znajomości to na pewno on bardziej skorzystał ode mnie...
..."chodź, polecimy na Marsa, albo tam gdzie Mały Książę dawno śpi..."
18 lipca 2009 12:41>>> Starsza o rok...
Dziś skończyłam 23 lata! Czuję się dorosła i smarkata jednocześnie. Mam 23 lata, skończyłam edukacje, mam stałą dobrą pracę i spokojne, nudnawe życie. Mam 23 lata i żadnych celów w życiu. Nie mam rodziny i przyjaciół. Perę koleżanek i znajomych z pracy. Chciałabym coś zrobić ze swoim życiem, ale nie wiem co. Chciałabym się wyprowadzić od rodziców, ale mnie na to nie stać. Chciałabym mieć faceta, ale kocham tą swoja niezależność =D Jedyne szczęście w moim życiu to Zosieńka. Czuję się tak cudownie, kiedy trzymam ją na rękach, kiedy patrzy się na mnie tymi cudnymi oczętami, kiedy uśmiech się beztrosko. Jest w niej tyle prawdy, delikatności, szczerości i szczęścia. Maleńka perełka :*
"Dziecko to Anioł, któremu skrzydła maleją, gdy nogi rosną..."
26 lipca 2009 21:21>>> Słodkie lenistwo część 2
Od dziś do przyszłej soboty będę mieszkać u wujka. Wyjechał z rodziną na wczasy a ja będę i pilnować dorobku. Fajnie xD Znów się wybyczę. Co prawda wolnego nie mam i do roboty muszę jeździć i to na dodatek same popołudniówki mam, ale i tak fajnie . W czwartek jadę do Chorzowa po kask na Chopperka. Kupię sobie taki fajny, odjechany, żeby się wyróżniać. Ale jak mi to ciotka powiedziała "ty i tak się wyróżniasz na tym motorze, nawet gdybyś miała zwykły kask" O co jej chodzi? xD
"Mój świat! Moje kredki! Więc spadać mi z tą gumką!"
30 lipca 2009 13:18>>> Indian Coast
Kupiłam sobie śliczny kask. Czarny z kolorowymi napisami z tyłu "Indian Coast" Co ja mam wspólnego z Indianami? Teraz już kask :D To straszne, że trzeba jechać tak daleko aby kupić kask na Choppera. Wszędzie są takie na skutery albo ścigacze, a takich klasycznych w ogóle nie ma. I nie rozumiem, dlaczego sprzedają motory a kasków już nie...
Mini Chopper 3200 zł, kask Indian Coast 300 zł, radość z jazdy - bezcenna :D
Adriana
Nastrój:
tagi:
06 czerwca 2009 22:45>>> Dawcy organów...
Ciężki dzień dziś miałam w pracy... Szłam na 14. Na "dzień dobry" przywieźli mi motocyklistę z wypadku. nieprzytomny, pod respiratorem. Zrobiłam mu szybko zdjęcia płuc i miednicy - złamana w 3 miejscach... Miał rozwaloną nogę nad kolanem. Zdarta skóra, mięsień i ścięgna na wierzchu... złamana w dwóch miejscach. Zdjęcia nogi robiłam na bloku operacyjnym, w trakcie operacji. Cały stół miałam zalany krwią. Dosłownie lało się ciurkiem z tej nogi. Nie umiałam tego doczyścić. Na dole czekał na mnie tłumik wściekłych pacjentów. Zrobiłam dosłownie parę fotek i musiałam znów lecieć na blok, tym razem do skopi. Składali mu tą nogę. Gdy wróciłam na rentgen przywitał mnie wkurwiony tłum pacjentów. koło 18:40 ogarnęłam się z robotą i zostałam wezwana na OIOM do sesji zdjęciowej tego motocyklisty. Z pracy wyszłam o 20. Z tego co się dowiedziałam to facet, 30 lat, ma niewielkie szanse. Oprócz tej miednicy i nogi połamanej ma jeszcze złamaną podstawę czaszki. Ma żonę w zaawansowanej ciąży...
Motocykliści sami proszą się o taki los. Jeżdżą jak debile. A później jest płacz i lament. I szykanie winnego we wszystkich tylko nie w sobie. On podobno wypadł z zakrętu... Ale jak on musiał zapierdalać że wypadł z tego zakrętu...
Niech to będzie przestroga dla wszystkich...
Życie jest jak płomień lampy: gdy zabraknie oliwy - tssss i zgaśnie... na zawsze...
08 czerwca 2009 08:46>>> Urlop :)
Dziś zaczyna mi się urlop. 2 tygodnie błogiego lenistwa :D 2 tygodnie poza pracą... Ja umrę chyba... z nudów... Co dwa dni mam jazdy po 2 godziny. Ostatnie godziny przed egzaminem... ;/ Jeszcze idzie mi różnie. Raz lepiej raz gorzej. Zobaczymy...
"Zabawne jak mało ważna jest Twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a jak niesamowicie niezbędna dla ludzkości, gdy prosisz o urlop..."
20 czerwca 2009 17:53>>>Laba...
Rodzice dziś wyjechali na wczasy nad morze. Do Świnoujścia. Mam chatę wolną :D ale 25 idę do znajomych mieszkać na 2 tygodnie bo wyjeżdżają na wczasy i nie mają z kim zostawić kotów i rybek. Ale się będę byczyć :D W robocie się już pozamieniałam żeby mieć wtedy wolne :D A wtedy co nie będę mieć wolnego, będę jeździć na rowerze do pracy... 17 km :D A do nas przyjedzie Gaba mieszkać, bo znów nasz dom zostałby bez opieki. Skomplikowane...
Mówiłam dziewczynom że mam chatę wolną i można imprezę zrobić ale nie miały czasu. Szkoda... A taką miałam ochotę na prażone...
"Poczucie swobody, które czasem odczuwasz, jest wstępem do prawdziwej świadomości."
21 czerwca 2009 20:32>>> Koniec...
Dziś miałam ostatnie 2 godziny kursu. Ostatnie 2 godziny romantycznego sam na sam w samochodzie z Panem Instruktorem przy akompaniamencie warkotu silnika i tykania kierunkowskazów :) Jutro mam egzamin... Mam nadzieję, że zdam, bo szkoda mi kasy na ponowny egzamin i dodatkowe jazdy. Przymierzam się do kupna Mini Choppera :D Więc każdy grosz się przyda. Ale się napaliłam :D Sasasa :D
"Życie polegające na realizowaniu swoich pragnień nie daje szczęścia. Pełnię człowieczeństwa można osiągnąć dążąc do realizacji ideałów a nie oceniając swoje życie według ilości spełnionych ideałów"
22 czerwca 2009 14:22>>> Niestety...
Nie zdałam. Wszystko szło pięknie, miałam parę drobnych błędów, ale nic poważnego. Kartę miałam już wypisaną na pozytywny wynik, ale na rondzie obok ośrodka podobno próbowałam wymusić pierwszeństwo... Jak na moje oko, to wjeżdżaliśmy równo, a nawet byłam pierwsza, ale Pan egzaminator stwierdził że to on był pierwszy... Kolejny egzamin mam na... 3 września... Bez komentarza.
Dziś ostatni dzień urlopu... Nie skończył się Happy End`em...
"..bo strach, to nic innego, jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumowania.."
25 czerwca 2009 20:12>>> Na wygnaniu :D
od dziś zaczynam służbę u znajomych. Spoko :D Ale luzik :D będę tu do 9 lipca :D zajebiście :D Zostawili mi kasę na jedzenie i bilety. Ale będę jeździć na rowerze, więc zaoszczędzę :D
"Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary, częściej mary..."
Adriana
Nastrój:
tagi:
01 maja 2009 17:27>>> XXI wiek...
Kiedy na wsi wyłączą prąd, to życie zamiera. Robi się przeraźliwie nudno i cicho. Pierwsze chwile spędziłam w ogródku rozmyślając nad sensem istnienia wpatrując się w mrówki krążące bez sensu... Gdy zerwał się wiatr i zrobiło się zimno przeniosłam się do domu krążąc po nim również bez sensu, zupełnie jak te mrówki... Wymieniłam baterie w lampce rowerowej, nakręciłam zegar, bo przestał bimbać, wyczyściłam filtry akwariowe, wyczesałam Tośkę, posprzątałam w pokoju, zjadłam tabliczkę czekolady a później poćwiczyłam na twisterze. Na koniec wzięłam romantyczną kąpiel w blasku świec i poszłam spać po godzinie20-tej. Awarie udało się usunąć i prąd ponownie włączyli dziś przed godziną 12-tą. Całe do południa spędziłam na robieniu NIC opalając się w ogródku. To niesamowite jak brak prądu potrafi wpłynąć ludzi..Jeszcze trochę i poszłabym do kościoła... Amen.
"Szczęśliwy człowiek wnosi światło tam, gdzie panują ciemności."
03 maja 2009 16:28>>> Majówka
W końcu spotkałam się ze znajomymi. Poszłam nastawiona zupełnie optymistycznie, a wróciłam nieco zniesmaczona... Fajnie było zobaczyć tych krejzoli. Poznałam nowego faceta Doroty... Wole pozostawić go bez komentarza, bo kolo jest trochę przewrażliwiony i przemądrzały. Nazwał mnie cnotka niewydymką... Dlaczego?... Bo nie mam i nie szukam faceta? Bo się nie puszczam? Nie wiem na jakiej podstawie(poza opowieściami Doroty i Olki na mój temat) mógł wywnioskować że taka jestem, bo po tak krótkiej naszej znajomości nie mógł stwierdzić, że jestem cnotliwa. Zamknął się, gdy mu powiedziała, że jestem dumna z tego że trzymam cnotę aż do ślubu. Co jest oczywiście nie prawdą... Ale z kolejnym seksem poczekam, aż znajdę se chłopa. Nie mam zamiaru się puszczać, tylko po to by jakimś płytkim ludziom rozwiać wątpliwości.
"...we mnie jest puch ze skrzydeł anioła i błoto spod kopyt diabła..."
24 maja 2009 20:33>>> Majówka część 2
Bo kto powiedział że majówkę robi się w długi weekend.. Majówkę robi się w maju :D A ja miałam wczoraj swoją majówkę. Z ludkami z pracy. Przyjechał nawet Doktor we własnej osobie :D Czułam się zaszczycone... Na prawdę :D Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że pracuję ze świetnymi ludźmi. Oczywiście niektórzy są mniej świetni, a inni wcale (tych nie było, mieli inne sprawy :D) Ale ludzie na których mi najbardziej zależało przyszli. Zostawili inne imprezy lub brata i przyszli. Czułam się na prawdę super. Na prawdę czułam się przez moment szczęśliwa. Siedząc z nimi przy stole, pijąc drinki i śmiejąc się do łez. Do domów rozjechali się o przyzwoitej godzinie, około 22 a o 23:30 leżałam już w łóżku. Mam wspaniałe starsze koleżanki. I kolegów. Nawet taka duża różnica wieku mi nie przeszkadza by dobrze się przy nich czuć czy z nimi rozmawiać. I nie przeszkadza mi, że mówią na mnie dziecko, a nawet mi się to podoba. W sumie to chyba tak tylko Iza mi mówi. Kiedyś się zastanawiałam, dlaczego mi tak mówi... Czy dlatego żeby podkreślić, że jestem dla niej gówniarzem? A może dlatego, że ma dziecko w moim wieku? Albo może ja jestem dla niej jak jej własne dziecko? - to jest takie bardziej osobiste. Czasem zdarza jej się mi troszkę matkować. I muszę przyznać, z ręką na sercu, że czasem jej się udaje przekonać mnie do czegoś, a nasze rozmowy, czasem bardzo szczere dają mi wiele do myślenia. Mam do niej ogromny szacunek i mam nadzieję, że nasze stosunki nigdy się nie popsują .
"Tyle tylko wart przyjaciel, że się człowiek czasem z sumieniem własnym głośno i jawnie rozmówi."
Adriana
Nastrój:
tagi:
10 kwietnia 2009 15:13>>> HA!
Zdałam dziś ten nieszczęsny egzamin teoretyczny. Praktykę mam na 22 czerwca. Masakra z tymi terminami! Na razie mam przerwę w jazdach, umówiona jestem dopiero na 22 maja...
"Czas się nie spieszy, to my nie nadążamy..."
19 kwietnia 2009 20:23>>> Chrzest
Wczoraj ochrzciliśmy Zosię :) Impreza była u nas, bo babki by nie wyszły do siorki na czwarte piętro.
Poznałam bliżej chrzestnego Zosi. Gówniarz, we wrześniu dopiero skończy 18 lat. Na pierwszy rzut oka wygląda na takiego gbura, posępiony, bez wyrazu. Ale zyskuje przy bliższym poznaniu. A jak się uśmiechnie... No to muszę powiedzieć, że uśmiech zwala z nóg. Szkoda że tak rzadko się uśmiecha... Zgrywa twardziela? W dresie i kapturze na głowie wygląda raczej odpychająco. Ale w garniturze... dość męsko i całkiem przyzwoicie. Ma własne zdanie na różne tematy i twardo się go trzyma, ale nie udało mi się z nim o wszystkim pogadać o czym bym chciała, może następnym razem uda mi się od niego więcej wyciągnąć :)
"Młodzież staje się dorosła, gdy zrozumie, że nie istnieją dorośli"
25 kwietnia 2009 20:51>>> Pustka...
Ostatnio czuję się jakaś taka zagubiona. Nie wiem dlaczego inie wiem czego właściwie chce. Chciałabym się z kimś spotkać, ale nie wiem z kim. Chciałabym gdzieś pojechać na rowerach, ale nie mam z kim. Jedyne, o czym ostatnio namiętnie myślę to o tym by gdzieś pojechać, wyżyć się i zapomnieć o całym bożym świcie. To straszne, gdy nie ma się z kim dzielić swoich pasji.Człowiek czuje się w tedy taki osamotniony…
Niedługo majówka. Spotkam się ze znajomymi, może mi się humor poprawi…
"Niejedna maska się tak zużyła, że widać przez nią twarz."
Adriana
Nastrój:
tagi:
08 marca 2009 11:15>>> Kręgle :D
Wczoraj Karola wyciągnęła mnie na kręgle, wróciłam dziś o drugiej :D Fajnie się grało :) To nie jest takie trudne :D Poznałam jej nowego faceta, fajny koleś. Karola ma gust, a nie to co... :P Oprócz jej nowego boja poznałam tez jego znajomych, fajni ludzie, ale nie sadzę, że zobaczę ich jeszcze kiedyś... Mam nadzieję, że nikogo nie obraziłam, bo jak byłam na ognisku u Sebastiana, to po obrażałam jego znajomych... To w sumie było ciekawe zjawisko, bo rozmawiałam tam tylko z Olą, Sebą, trochę z jego laska i z takim Arnoldem, a po obrażałam ponoć większość ludzi... Nie będę wnikać, jak to się stało, wali mnie to, więcej ich nie zobaczę, nawet Seby. Trudno, jakoś sobie z tym poradzę...
W każdym bądź razie, Karoli gratuluje faceta i czekam na zaproszenie na ślub :D :P
"..uśmiech losu można zobaczyć nawet w tych najciemniejszych chwilach, jeśli tylko pamięta się, żeby zapalić światło.."
10 marca 2009 20:40>>> Było co oblewać :D
Wczoraj na wieczór pojechałam do Kasi na noc :D. Miałyśmy parę okazji do oblania :) Moją umowę, Zosię i jej licencjat :) Wypiłyśmy trochę wina i nagadałyśmy się za wsze czasy. Nadrobiłyśmy stracony czas. Wprost nie umiałyśmy się nagadać Strasznie się za nią stęskniłam i cieszę się, że udało nam się spotkać.
Dziękuję Kasiu :*
"Trochę naszego życia pozostanie w naszych przyjaciołach, którzy na rozumieli i kochali..."
13 marca 2009 10:55>>>Wierzyć w 13-tego piątek?
Miałam mieć dziś egzamin teoretyczny na prawko. I egzamin rzeczywiście był... ale beze mnie! Nie dojechałam na czas. Najpierw jebane korki, jak nigdy, później się okazało, że egzamin jest nie tam gdzie ja byłam. Gdyby nie to bym zdążyła. Piotrek mi powiedział, że jest tam gdzie był, to pojechaliśmy za ZEG. wparowałam do budynku za 5 i okazało się, że to nie tam... na właściwym miejscu byliśmy po egzaminie. Na serio gdyby nie zły adres to dojechałabym na czas, gdyby nie korki, nawet na właściwe miejsce dojechałabym na czas. Nie wiem na kogo mam być bardziej wściekła, na siebie czy na Piotrka, czy na korki. Jestem wkurwiona na maxa! Chce mi się ryczeć! Następny egzam mam na 10 kwietnia! Jak dobrze pójdzie prawko będę mieć w lipcu. BUUUUUUUUU!!!! Jeszcze mam dziś jazdy na 15. Postaram się być opanowana i nie wściekać się na Piotrka.
Nieszczęścia, tak zwane życiowe, to starcie naszej upartej woli z naszym przeznaczeniem.
13 marca 2009 19:46>>> Chyba zacznę wierzyć...
Najpierw nie zdążyłam na egzamin. Później zepsuł mi się monitor, już mam nowy, 604 zł poszło się pykać. Później na jazdach o mało by w nas facet nie wpieprzył, na szczęście nie z mojej winy. A jak wróciłyśmy z mamą do domu z jazd to się okazało, że w nowych oknach, dziś montowanych, pękły nam dwie szyby, a przed chwilą tata rozwalił mi szybę w oknie w moim pokoju... Dobrze że dzień się pomału już kończy...
Trzeba być twardym... Jak żeli z biedronki...
15 marca 2009 20:01>>>Zwariowałam?
trudno stwierdzić, choć jest się nad czym zastanawiać...
Postanowiłam przeczytać Pismo Święte. Tak, tę książeczką o Bogu itp. Stary i Nowy Testament. No co? Jeden czyta Grocholę, drugi, Harrego Pottera, trzeci Praczetów(czy jak to się pisze...) a ja chcę Pismo Święte. Mieliśmy PŚ ale chyba jest u Gaby. Nie chcę od niej brać, bo co jej powiem? Prawdę? Będzie brzmiała mało wiarygodnie zważywszy jaki mam stosunek do kościoła. Postanowiłam więc poprosić Panią Emilkę, tak kobietę, która blednie i dostaje gęsiej skórki, jak wspominam coś na temat kościoła i wiary, alby mi pożyczyła PŚ. Powiedziała, że oczywiści pożyczy. Powiedziała tylko, że ma nadzieję , że nie spotkałam na swojej drodze "tych popaprańców niosących dobrą nowinę" i zasugerowała czy mi nikt nie chce zrobić "sieczki z mózgu". Sieczke to ja sobie sama zrobiłam dawno temu... ale może jest szansa to naprawić. Nie żebym od razu się nawróciła i zaczęła do kościoła chodzić... Bóg jest OK, ale kościół... wrrrr... Powiedziała jeszcze, że też była w moim wieku i też przechodziła kryzys wiary. Zdumiewające! Ona mnie rozumie! Pani Emilka! kobieta mająca swoje zasady i twardo się ich trzymająca, z którą nie da się podyskutować, bo się wścieka i nie przyjmuje do wiadomości tego, że ktoś jest inny. Może nie rozumie mnie tak do końca w 100 % ale wie o co mi chodzi. A to już coś! Na prawdę dla mnie to dużo znaczy.
Wiecie, że kiedyś chciałam zostać katechetką? To jest dopiero niesamowite. Jak człowiek się potrafi zmienić...
"Czym byłoby życie bez nadziei? Iskrą odrywającą się od rozpalonego węgla i gasnącą natychmiast."
27 marca 2009 15:21>>>Strach...
Strach przed utratą kogoś bliskiego jest porażający. Jak żyć,gdy straci się tak nagle kogoś bliskiego? Jak pogodzić się z tym, że któryś z rodziców nagle odchodzi na zawsze? Jak pogodzić się z tym, że już nigdy w życiu nie spotka się ze swoją przyjaciółką? Wyobrażaliście sobie kiedyś, że osoba, którą kochacie, ufacie jej, możecie polegać nagle umiera? Ja, pomimo że to są tylko myśli odczuwam taką pustkę. Jakby gdzieś zatraciła się cząstka mnie, gdzieś znikła część mojego życia, jakby wraz z przyjacielem miała odejść część mnie. Są osoby w moim życiu, których odejście bardzo mnie zaboli. Są osoby, bez których nie wyobrażam sobie życia. Są osoby, za którymi tęsknię na samą myśl, że mogę ich stracić. Czasem chciałabym odejść z tego świata przed wszystkimi moimi bliskimi, przyjaciółmi i znajomymi. Tylko po to, żeby nie cierpieć z powodu ich odejścia. Żebym nie musiała przeżywać tego, że ich już nie ma. Żebym nie musiała układać życia bez nich, uczyć się żyć bez nich.
"Każdy ma swoje uczucia, które postanawia zatrzymać dla siebie."
Adriana
Nastrój:
tagi:
02 lutego 2009 20:47>>>Grrrrrrr...
Dziś miałam pierwsze jazdy na mieście. Koszmar! Strasznie się tym stresuje... I to w cale nie jest śmieszne! Nikogo nie przejechałam, ale za to powiększyłam sobie garaż na placu :) Grunt to ułatwiać sobie życie :D Przy wrzucaniu biegów robiłam slalom, atrakcje gratis :D 30 godzin to, jak dla mnie, stanowczo za mało aby nauczyć się jeździć...
Piotrek: Przyśpiesz i trójka
Ja: Jak ten tir przejedzie.
Piotrek: A co ci on przeszkadza?
Ja: Jest taki duży...
"Przezwyciężanie własnych słabości i ograniczeń oraz stawianie przed sobą wciąć nowych celów pozwala osiągnąć to co pozornie niemożliwe..."
09 lutego 2009 17:22>>> Wspomnienie z Krakowa.
Kiedyś, gdy byłam w Krakowie, na rynku były jakieś uroczystości.Grała akurat orkiestra, chyba górnicza, bo mieli czerwone pióropusze. W ludziach panowało ogólne znudzenie, młodzież tańczyła do swojej muzyki puszczanej z bumboxów. Mój wzrok przykuło starsze Państwo. Dziadek na wózku inwalidzkimi babcia chuda, zgarbiona z laską w ręku. Stali koło siebie, mieli piękne uśmiechy na twarzy. Babcia jakby próbowała tańczyć. Przestępowała z nogi na nogę, kręciła się w kółko. Wyglądała na szczęśliwą, przynajmniej w tej chwili. To był ładny widok. Choć dla niektórych może śmieszny… Stara baba podrygująca w rytm jakiejś orkiestry… Ale dla mnie to było piękne. Ta stara baba cieszyła się z tej orkiestry, z tego, że może jej posłuchać, takie coś ją właśnie cieszyło na stare lata. Było to dla niej przyjemnością, dawało upust emocjom, sprawiło, że choć na chwilę może zapomnieć choćby o starości.
A z czego ja się będę cieszyć na stare lata?
"Starość we wszystko wierzy. Wiek średni we wszystko wątpi. Młodość wszystko wie."
17 lutego 2009 21:06>>> 13.03
13 marca mam egzamin teoretyczny. Czas najwyższy zacząć się uczyć testów :D Jazdy idą i coraz lepiej. Dziś chciałam przejechać rowerzystę próbowałam wymusić pierwszeństwo na rondzie. Ale mi się nie udało.
"Kto nie ma odwagi starać się o swoje szczęście, tym samym udowadnia wyraźnie, że tego szczęścia nie jest wart".
20 lutego 2009 20:03>>> Zosia...
Gaba dziś urodziła przez cesarkę. Zosia zamiast iść na dół szła do góry... Mała ma 3,150 kg i 53 cm. Duża :) Fajnie że już jest, nie mogłam się doczekać :) Jak wszyscy zresztą. Jutro będę pić a w niedziele jadę zobaczyć małą do szpitala.
"Gdy matka tuli w ramionach dziecko swe, Jej miłość staje przeciw złym mocom."
26 lutego 2009 17:45>>> Jak nie stres, skoro stres...
Dlaczego Piotrek twierdzi, że nie ma czym się stresować skoro jest. Przecież ja JADĘ SAMOCHODEM i JESTEM ODPOWIEDZIALNA nie tylko za siebie ale tez jego i ludzi jadących i idących sobie po ulicy. Chwila nieuwagi i będzie bum. Jakaś łajza wlezie mi na drogie i będzie bum. Ktoś mi wyjedzie i będzie bum. Nie zdążę zahamować i będzie bum... Przecież to jest bardzo stresujące. Jemu się łatwo mówi... "Przecież masz kierownice i hamulec. Nie jedziesz szybko, więc nie ma się czym stresować". OK, ale ja i tak jestem bardzo zdenerwowana tymi jazdami. Tak w ogóle... JA i SAMOCHÓD? Hahaha! W ciąż nie mogę uwierzyć w to, że się zapisałam na prawko.
"Bądź zmianą, która pragniesz ujrzeć w świecie."
Adriana
Nastrój:
tagi:
01 stycznia 2009 17:49 >>Sylwester...
spędziłam u Ani. Zaprosiła mnie, bo też miała siedzieć sama, jej mąż szedł na nockę do pracy. Więc siedziałyśmy sobie razem u niej. Nagadałyśmy się za wsze czasy. Bo fajnie się z nią gada, potrafi słuchać i jakby mnie rozumie. Choćby dlatego, że też nie układało jej się z matką. A przynajmniej tak mówi. Potrafi coś doradzić i nie mówi, że jestem głupia, gdy twierdze, że nie chce mieć faceta, tylko, że potrzebuję czasu aby znaleźć odpowiedniego.
Jak to jest, że z niektórymi wystarczy mi spotkać się raz na miesiąc, czy pół roku a z innymi mogłabym codziennie. Bo z Anią mogłabym codziennie, przynajmniej na razie mi się tak wydaje.
Tęsknię za Tychami :(
Aniu, dziękuję ci za Sylwka :*
"Przyjaciele są jak ciche Anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapomniały jak latać."
05 stycznia 2009 20:12>>> Pijany a głupi...
Poszłam dziś na wykłady. Właśnie... wykłady... Skończyły się już. W zeszłym tygodniu był próbny egzamin wewnętrzny. A dziś właściwy. Zdałam, ale to było takie naciągane. Muszę się tego cholerstwa pouczyć :/ Bo na państwowym już nie będzie tak łatwo. Musze tylko załatwić badania i zacznę jazdy. O raju... Ja i samochód. Ciekawe czy dostanę do pedałów, hahaha...
"Każdy kowalem własnego szczęścia. Ale kowalstwa też trzeba się uczyć"
11 stycznia 2009 11:12>>> Koszmarny początek roku... :(
w poniedziałek dowiedzieliśmy się, że babcia, mama mojego taty, jest w szpitalu na płucnym. Ma zapalenie płuc. Miała USG jamy brzusznej i okazało się, że ma coś w wątrobie. Po TK okazało się, że to naczyniak, który od '92 roku znacznie się powiększył.
W czwartek w nocy do szpitala do Bielska trafił dziadek, tata mojej mamy, miał zawał. Najpierw był w Oświęcimiu, ale po badaniach przewieźli go na kardiologię do bielska. Przepchali mu naczynia, czuje się lepiej, ale posiedzi tam jeszcze parę dni.
Koszmarny początek roku... a gdzie tam do grudnia...
Ja też ostatnio nie czuję się najlepiej. Ciągle boli mnie brzuch, nie mam apetytu.Za oknami piękna zima, a ja nie mam siły by iść z psami na spacer. Najchętniej to bym siedziała cały dzień pod kołdrą i żeby nikt nic ode mnie nie chciał.
"Gdzie początek tego końca, którym kończy się początek?"
13 stycznia 2009 11:28>>> New 107
Starzy kupili auto. Peugeota 107 żółtego. Ładny, ale taki dziwny w środku. Nawet dosięgam do pedałów. I tak nie dadzą mi nim jeździć...
Idę dziś wpłacić kolejną ratę na prawko, 400 zł. Pod koniec miesiąca wpłacę resztę i zapisze się na egzamin teoretyczny. A później zacznę się uczyć testów, hehe ;)
"Trwaj chwilo... Ty tez jesteś piękna..."
19 stycznia 2009 9:15>>> ?!?
Babcia z dziadkiem wyszli we szpitala. Mają się dobrze. Oczywiście dziadek od razu chwycił się roboty... Szkoda godać. Ponoć coś w rozmowie przygadywali, żeby moi rodzice przyszli do nich mieszkać... Spoko, ale... JA nie ce!!! Będę musiała dzielić pokój ze starymi! KOSZMAR! Za stara jestem już! A sama nie jestem w stanie otrzymać domu. Opłaty za wodę, prąd to luz, ale jak przyjdzie kupić węgiel na zimę... Nie stać mnie... :( No i nie zgodzę się aby sprzedać dom. W życiu! Rodzice całe życie ciężko na niego pracowali. Nie mogą go sprzedać. Jóź wole aby siora przyszła tu mieszkać, na jakiś czas będę z nimi, a jak dostane mieszkanie w Oświęcimiu to się przeprowadzę. Czekać...
Jak jesienny błędny liść... Takie jest życie człowieka. Nie wie skąd przyszedł, dokąd ma iść i co go w życiu czeka...
20 stycznia 2009 20:36>>> Brum, brum...
Pierwsza jazda nieźle ;D Co prawda jeździłam tylko na placu w przód i w tył i po łuku, ale szło mi dobrze. Dosięgam do pedałów :D Przewróciłam tylko jednego pachołka przy cofaniu. Kolejna jazda w poniedziałek o 14 sasasa... :D
Piotr: Podjedź jeszcze trochę do przodu, patrz ile masz miejsca w garażu.
Ja: Nie mogę.
P: Dlaczego?
J: Rower...
P: Rower?
J: No, w naszym garażu tam stoi mój rower. Nie mogę bliżej bo go uszkodzę.
P: Hahaha! To wsteczny i jedziemy z powrotem.
24 stycznia 2009 22:28>>> ... wieczór jest obietnicą poranka...
Sobota, wieczór… Kolejny nudny wieczór… Dziewczyny pewnie bawię się u Doroty. Pisała mi, że ma chatę wolną. Nie pojechałam, siedziałam w pracy do południa a jutro idę na 14. Teoretycznie mogłabym jechać, ale jakoś mi się nie uśmiecha po robocie iść na imprezę i z nów do roboty. Nie jestem tym typem człowieka. Może gdybym miała lepsze dojazdy to bym się skusiła na chwile choć pojechać. Laski oczywiście nie uznają tej wymówki i obgadają mnie na wszystkie strony świata… Chyba jesteśmy z różnych planet… Rzadko się widuję z dziewczynami, a z Tychami to już w ogóle. Wiem, że część winy leży po mojej stronie. Po przeprowadzce moje życie się diametralnie zmieniło, tak nagle, nie radziłam sobie z tą sytuacją, odizolowałam się, zamknęłam w sobie,. Ale to nie powód, żeby się ode mnie odwracać. Bo mam wrażenie, że tak jest. Dziewczyny obrażają się i wkurzają, gdy nie mogę przyjechać. Niech się wkurzają, maja prawo, ale niech nie dają mi do zrozumienia, że są złe. Bo robi mi się przykro. Zamiast mi pomóc, to się odwracają placami, pozostawiają samą sobie. Nie na tym polega przyjaźń.Gdzieś musi być powód mojego zachowania… One tez mogą do mnie przyjechać. Dodatkowo mnie irytuje fakt, iż kiedyś się tak nienawidziły a teraz najlepsze przyjaciółki… Totalna obłuda czy cudowne nawrócenie?
Tak w ogóle Ola miała do mnie przyjechać w środę, ale sobie chyba zapomniała.
Moja pierwsza szczera notka od bardzo dawna... Nie mam nic do stracenia...
Przyjaciel to ktoś, kto pozwala mi być taką, jaką jestem i nie myśli, że jestem niespełna rozumu. Ktoś kto z wyrazu mojej twarzy odczytuje, że potrzebuje porozmawiać o tym, co się dziej lub nie w moim życiu. Udziela mi wsparcia bez osądzenia.
26 stycznia 2009 17:08>>> Brum, brum... pachołek bum...
Kolejna godzina jazd za mną… Musze się zapisać na jakąś psychoterapie… Znów jeździłam na placu w przód i w tył… Ambitne… Po pół godzinie mnie zostawił i poszedł gdzieś i sama musiałam jeździć. To było traumatyczne przeżycie… Potrąciłam jednego pachołka, ale przeżył. Taki facet go reanimował i udało się :D
Piotrek mówił, że się nie da jeździć na ręcznym…Sprawdziłam, da się :)
W przyszłym tygodniu chce żebym jechała na miasto. Ja nie ce! Boje się, ja mu się rozpłacze jak mi zgaśnie, albo coś.
"Poczucie swobody, które czasami odczuwasz, jest wstępem do prawdziwej świadomości."
31 stycznia 2009 18:12>>> Mobilizacja
Jeden marudny post potrafi zmobilizować ludzi... W czwartek przyjechali do mnie Ola, Dośka i Grześ. Fajnie było :) Moi rodzice wybierają się w marcu na weekend w góry to może uda się coś większego zorganizować :D
Dziadek kwalifikuje się do bajpasów. Porobił badania i jest już umówiony na wizytę z kardiochirurgiem. Teraz pozostało mieć nadzieję że wszystko pójdzie po dobrej myśli :)
Styczeń za nami. Mój pierwszy miesiąc przepracowany na umowie na czas nieokreślony :D Mam nadzieję, że to nigdy nie ulegnie zmianie. Kocham tą robotę :D
"W życiowych przeciwnościach jedynie nadziej może ocalić człowieka"
Adriana
Nastrój:
tagi:
05 grudnia 2008 17:16 >> Aj em hapi :)
Przedłużyli mi umowę na czas nieokreślony! Strasznie się cieszę! Może tego aż tak nie widać po mnie, ale tek jest. Może to jeszcze do mnie nie dotarło... Dotrze na pewno w styczniu jak pójdę do pracy Happy!
"Czas to nie droga szybkiego ruchu pomiędzy kołyską a grobem. Czas to miejsce na zaparkowanie pod słońcem..."
11 grudnia 2008 13:14 >> Obiecanki cacanki...
Byłam wczoraj na pierwszych wykładach. Zapłaciłam 700 zł, można w ratach. Tata mi obiecał, że zapłaci część "Gabie dał, to mi też da". Ale jak na razie ani grosza nie dostałam... i nie sądzę, że dostanę, bo była Barbórka, wypłata, więc jakby chciał, to by już dał. Naiwna jestem, że w to wierzyłam.
Kurs prowadzi mąż koleżanki z pracy. Fajnie, ale żal mi go. Po jazdach ze mną będzie musiał iść na jakąś psychoterapię albo cuś... Swoją drogą, to niesamowite, że w końcu zdobyłam się na odwagę i zapisałam na kurs...
"Szczęście składa się z pożądania i nadziei jego zaspokojenia"
14 grudnia 2008 08:02 >> Parapet
Wczoraj byłam na parapetówie u Marlenki. No ładnie się tam urządziła. Mieszkanie ma maleńkie, ja swój pokój mam taki jak ona całe mieszkanie :/ Trochę wypiłam, wódka, drinki... miałam w czubie, ale byłam świadoma tego ci się dzieje. Postawiłam 2 flaszki... Co za rozpusta :D Jedną - gin lubuski, za roczek, a drugą Danzka, limitowana edycja, za nową umowę. Spałam w TK. Próbowałam się napić z Panią Izą, miała nockę, ale nie chciała. W końcu w pracy była... Ale powiedziała mi, że nie będzie ze mną pić, bo czuje się jakby piła z własnym dzieckiem... ;( Też mi wymówka... A z dzieciakiem, to już nie można się napić? Wypiłam więc sama do siebie, haha, i zabrała mi flaszkę... Zabrała mi flaszkę... :( A jeszcze miałam ochotę :(
Nie miałam skutków ubocznych po upojeniu alkoholowym :)
"Nie graj swojego życia. Ludzie potrzebują Twojego życia, a nie Twojej komedii"
17 grudnia 2008 10:16 >>Nowy komp
Dziś odebrałam nowy komputer. Mam więcej pamięci na dysku :D Stary dysk działa, muszę tylko podłączyć go do jakiegoś starego kompa i pozgrywać swoje badziewia. Do tego nowego nie mogę, bo ma inne wejścia. Dobrze, że przynajmniej dyski mi się nie zjarał. Straciłabym wszystkie fotki.
Mylog.pl przestał działać. Nie wiem w którym momencie bo 3 tygodnie byłam bez kompa. Przeniosłam się na Onet, bo to chyba najbardziej pewny portal. Część notek, do czerwca tego roku, miałam zapisane na dysku po ostatniej awarii Myloga.pl więc je wciepałam na Onet. W wyniku czego mam dziurę pół roczną :/ Mam nadzieję, że włączą Myloga.pl, żebym mogła resztę notek przenieść.
Człowiek nie może żyć, nie wiedząc, po co żyje.
24 grudnia 2008 12:23 - Wigilia...
Siedzę dziś w pracy do 14, od wczoraj, spałam w TK. Znów trafiło na Izę, hehe. Ta to będzie mnie miała już serdecznie dosyć... Ale ja to tak lubię sobie z nią posiedzieć i pogadać. Ufam jej i szanuję. Jest spoko.
Rodzice wymyślili, że na Wigilię pojedziemy do babki do Łowiczek. Będą mieli niespodziewajkę :)
Niech kochają nas ci, co nas kochają. A tym co nas nie kochają, niech Bóg odmieni serce, a jeżeli nie będzie On w stanie tego zrobić, to niech im chociaż skręci kostkę, żebyśmy podczas pasterki poznali ich po kulawym chodzie.
Wesołych Świąt :)
25 grudnia 2008 15:22 - Łzy szczęścia
Babcia z dziadkiem bardzo się ucieszyli z niespodziewanej wizyty. W końcu to nie były jakieś tam odwiedziny, takie jak inne. To była Wigilia. Babcia popłakała się ze szczęścia.Wróciliśmy dzisiaj.
W domu na mnie też czekała niespodzianka. Rodzice kupili mi biurko... Darowanemu słoniowi nie zagląda się w trąbę, ale... miałam biurko. Czułam, że rodzice coś knują, myślałam, że chcą mi kupić szafkę, którą mamie pokazywałam, a o biurku nigdy nic nie mówiłam. Cóż, liczą się dobre chęci. Powiedzieli też, że skoro płacę sobie na prawko, to za to chcieli mi coś kupić... Szczerze mówiąc, wolałam już aby mi faktycznie dali kasę na to prawko :/ Obiecywali 700 zł, a dostałam biurko za jakieś 180, którego nawet nie potrzebowałam... Wiem co myślicie, że nie potrafię docenić, może i nie potrafię, ale po prostu się rozczarowałam :( Rodzice chcieli mi sprawić przyjemność, prezent, ale troszkę się minęliśmy. Myślałam o czymś innym. Czy to nie pokazuje jak się znamy? A właściwie - nie znamy...
"Nadzieja po to daje nam skrzydła, by życie i rozczarowanie miało co podcinać."
31 grudnia 2008 9:06 - Podsumowanie?
Wszyscy robią podsumowanie roku... I piszą nowe postanowienia, z których i tak się nie wywiązują. Ja nie mam czego podsumowywać. Jedynym moim osiągnięciem jest umowa na stałe. Bo co jeszcze... Kupiłam rower za 2 tysiące, tak jakby tańszego nie można było... Zapisałam się na prawko... Ratuj się kto może! Będę ciocią Cieszę się jak nie wiem co! Zdobyłam swój pierwszy jednotysięcznik :D To był nie lada wyczyn, hahaha!
Z osiągnięć można się cieszyć i być dumnym. Ale mam tez powody do wstydu... ciągle nie stałam się lepszym człowiekiem. Kłócę się z mamą i prowokuje te kłótnie, tak jakbym chciała coś osiągnąć czy zmienić. Uświadomiłam sobie, że pisząc bloga stałam się jeszcze bardziej zamknięta w sobie. Zamiast cieszyć się z przyjacielem z moich sukcesów, wklepuje je w klawiaturę. Zamiast płakać mu w rękaw, zalewam łzami klawiaturę. Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie potrafię tego zmienić. Bo tak jest łatwiej... Nadal, nie potrafię oszczędzać, na nic nigdy nie nazbieram kasy. A marzeń coraz więcej... Ciągle jestem bezczelna, wulgarna i pyskuję. To jest silniejsze ode mnie. Ale przynajmniej przestałam obgryzać paznokcie. Na jak długo? I co najgorsze... Nadal nie potrafię docenić tego co mam... A mam wiele! Zdrową rodzinę, pracę, przyjaciół... Przyjaciół?
"Nie bójcie się przyjaciół. Przyjaciele mogą Was tylko zdradzić. Nie bójcie się wrogów. Wrogowie mogą Was tylko zabić. Bójcie się ludzi obojętnych. Oni nie zdradzą ani nie zabiją, ale za to za ich milczącą zgodą dzieje się zdrada i zabijanie."
Adriana
Nastrój:
tagi:
15 listopada 2008 21:13 >> Kurs
Dziś byłam pierwszy dzień na tym kursie Ochrony Radiologicznej Pacjenta. Nudy na pudy... Jutro też jadę :/ Jak mi się nie chce tam cały dzień siedzieć...
Wczoraj laski wyciągnęły mnie do Menago na imprezę. Też mi się nie chciało, bo dziś na ten kurs... Ubrały mnie w jeansową mini, buty miałam na obcasie i wyglądałam jak dziwka. Ale muszę powiedzieć, czułam się nawet sexi. Moje serdelki nie wyglądały aż tak tragicznie :D Pobawiłam się, potańczyłam, było fajnie. Spałam 2 godziny :/
"Podobno szczęściem można zarazić się jak chorobą. Ale jakoś nie widać epidemii..."
22 listopada 2008 21:06 >> The end
Skończyłam ten kurs Ochrony Radiologicznej Pacjenta i zdałam Wszyscy zdali, hehe.
"Tylko człowiek szczęśliwy może innych obdarować szczęściem"
23 listopada 2008 21:47 >> Beskid Śląski zimą...
Byłam dziś z Olą w Bielsku na Szyndzielni i Klimczoku. Przedwczoraj zaczął sypać śnieg, więc było pięknie! Szlaki zawiane, jakieś 1, 2 stopnie mrozu, ciągle podsypywało świeżego śniegu, im wyżej tym bardziej wiało. Małe zadymki śnieżne stale towarzyszyły nam aż do schroniska-widmo na Klimczoku. Ale było wspaniale! Perę fotek w Albumie 3. Szłyśmy spokojnie, stare dziadki nas wyprzedzały, spodnie ośnieżone po kolana. W schronisku na Klimczoku zjadłyśmy pierogi z jagodami... mniami :D Na szczyt tworzyłyśmy nowe, świeżutkie ślady, bo stare były kompletnie zawiane. Widoki? Piękne, oprócz wiejącego śniegu nie było nic widać :D Wracając trochę się uspokoiło, i można było co nie co uwietrznić na zdjęciach. Było po prostu wspaniale! Musimy się znów wybrać, ale jak troszkę posypie.
Niestety nie obyło się bez kontuzji :/ nadwyrężyłam sobie coś w biodrze, ścięgna, mięsień, nie wiem. Ale boli jak cholera i nie umiem łazić :/ Mam nadzieję, że przejdzie i nie będzie się nawracać.
Ale mimo to... Ja ce jeszcze raz!
"Dopiero w samym środku zimy przekonałem się, że noszę w sobie niepokonane lato"
26 listopada 2008 20:31 >> Roczek
Dziś mija rok jak pracuję w szpitalu. Strasznie szybko to zleciało. Napisałam już podanie o przedłużenie umowy na czas nieokreślony. Muszę tylko zanieść i czekać... Mam nadzieję, że się uda. Strasznie mi zależy.
W niedziele wieczorem spalił mi się komputer :/ Chwilowo korzystam w robocie. Czekam na nowy :/ Zbyszek powiedział, że zrobi mi za 700 złotych coś :/ Masakra! Jeszcze wczoraj zapisałam się na prawko, 1400 zł :/ Jak się jebie to all...
Codzienność... izba wytrzeźwień dla upojonych nadzieją.
Adriana
Nastrój:
tagi:
Nie mam do nich siły. Mylog nie działał - przeniosłam się na Onet., a teraz nie mogę się na onecie zalogować... Po roku pisania tam. Ale jestem wściekła!
Przeniosę notki z oneta, niestety będzie to głupio wyglądało, ale cóż... Nie moja wina...
Adriana
Nastrój:
tagi:
Out
poniedziałek, 5.stycznia.2009, 12:48
Mylog oczywiście nie działał przez ponad miesiąc. Przeniosłam swojego bloga na inne serwisy. Mam nadzieję, że one będą lepsze :)
Adriana
Nastrój:
tagi:
Czy jestem szczęśliwa?
Mam pracę, zdrową rodzinę, mam gdzie mieszkać, póki co… Ale to nie jest pełnia szczęścia… Czego brakuje mi w życiu…? Hmmmm… Miłości, bliskości drugiej osoby, świadomości, że jest i będzie gdy będę go potrzebować. Bratniej duszy, która będzie mnie rozumieć, zrozumie moje problemy emocjonalne, będzie myśleć podobnie jak ja, wspólnie spędzać czas, dzielić pasje. Przyjaciółki, od serca i ploteczek. Tak silnej przyjaźni jaka była kiedyś pomiędzy mną a Olą, bo teraz ona troszkę osłabła. Osoby, która od czasu do czasu mną potrząśnie, jeśli będzie taka potrzeba. Opieprzy, postawi do pionu, zmobilizuje i podniesie na duchu. Która będzie wierzyć we mnie nawet wtedy gdy ja sama już przestanę. Kogoś, kto zawsze mi pomoże, gdy będę tego potrzebować. Świadomości, że nie jestem sama, że zawsze mam na kogo liczyć…
Właśnie tak proste i bardzo ważne rzeczy w życiu człowieka nadają mu sens…
„Nasze życie jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli”
Adriana
Nastrój:
tagi:
Motto z Nasza-klasa.pl od kuzyna mojego szwagra.
Co można zrozumieć pod pojęciem „totalna tolerancja”? Wydaje mi się, że nie ma ludzi „totalnie tolerancyjnych”. O ile jesteśmy w stanie tolerować różności rasowe, religijne czy odmienność seksualną tak zboczeńców, morderców itp. już nie. Sądząc po tym kto je „wygłasza” jestem skłonna twierdzić że chodzi mu o wszystkie odmienności świata… Skręca mnie na myśl, że ktoś taki, kto głosi hasła typu: „Polska dla Polaków” ma być ojcem chrzestnym mojej przyszłej chrześnicy. Jaki on przykład da dziecku? I na dodatek to gówniarz co ma 17 lat! To woła o pomstę do Nieba!
Boże miej Aniołka w swojej opiece!
Jedna rasa! Ludzka rasa!
Adriana
Nastrój:
tagi:
Byłam, kupiłam i nacieszyłam oko. Nic tak nie poprawia kobiecie nastroju jak oczywiście biżuteria :D
Wczoraj byłam z Anią w Krakowie na Giełdzie minerałów. Kupiłam sobie co nie co i od razu na poprawił mi się nastrój. Cały wyjazd choć na chwilę pomógł mi się oderwać z tej nudnej codzienności.
Dziękuję Aniu :*
Następna Giełda w Spodku :D
"Nie traćcie głowy! Życie chce was po niej pogłaskać."
Adriana
Nastrój:
tagi: